Menu

     Wybór języka
Wybierz język

English Polish Romani

     Twoje IP
18.206.177.17

 O ROMSKICH KOWALACH słów kilka

News
Jak to było

Kowalstwo to jedna z tradycyjnych profesji romskich. Jedna z hipotez wyjaśniających obecność Romów w karpackich wsiach mówi, że przywędrowali oni równolegle z pasterzami wołoskimi południowym szlakiem zwanym bałkańskim. Sądzi się, że Cyganie towarzyszyli wołoskim pasterzom, świadcząc dla nich usługi rzemieślnicze, w zakresie kowalstwa (podkuwanie koni, wyrób noży, dzwonków pasterskich itp.) i kotlarstwa (wyrób i naprawa kotłów do warzenia serów). Na terenie Polski kowalstwem trudnili się przede wszystkim Romowie Górscy, zwani Bergitka Roma, sami siebie określają Roma, Amare Roma. Za pierwszy dokument poświadczający pobyt Romów w Polsce uważany jest dokument z 1401 roku z Krakowa, w którym wymieniony jest Mikołaj Czigan. Natomiast pierwsza, niepewna wzmianka o istnieniu Romów na ziemiach polskich pochodzi z roku 1357, kiedy to akta grodzkie i ziemskie wymieniły wieś Cyganowice (Czygunowice) w parafii Nowy Sącz. Również inne, późniejsze wzmianki pochodzą głównie z południa Polski, co świadczy o tym, że Romowie po raz pierwszy pojawili się właśnie w tych rejonach kraju.

W Cesarstwie Habsburskim w XVIII wieku prowadzono politykę zmierzająca do osiedlenia Romów. Było ono dokonywane przymusowo, w oparciu o dekrety, obwarowane srogimi karami za opieszałość w ich realizacji. Dekrety te obowiązywały na całym terytorium Austro-Węgier i doprowadzić miały do całkowitego wyzbycia się przez Romów wszelkich przejawów ich odrębności kulturowej, do zupełnego pozbawienia ich tożsamości i całkowitego zasymilowania z miejscową ludnością węgierską. Zarządzenia nakazywały przymusowe ochrzczenie wszystkich Romów, osiedlenie się i budowanie domów. W celu zmniejszenia ich przyrostu naturalnego ograniczono możliwość zawierania małżeństw, poprzez konieczność wykazania się środkami na utrzymanie. Zakazano mieszkać w namiotach, wędrować, handlować końmi, ubierać się po cygańsku, używać języka cygańskiego. Ustawa nakazywała odbieranie Cyganom potomstwa i dawanie go na wychowanie chłopom. Chłopi otrzymywali niewielką zapłatę, a dzieci od najmłodszych lat wykorzystywano w pracy na gospodarstwie. Zamiast nazwy „Cyganie” nakazano używać określenia Uimagyar, czyli „Nowowęgrzy”.


Romowie uciekając przed represjami uciekali na południe, docierając coraz liczniej na tereny Małopolski, Podkarpacia. Ich głównym zajęciem było wspomniane wcześniej kowalstwo. Zawód kowala był przekazywany z ojca na syna. Kowal miał zazwyczaj więcej niż jednego syna, każdy był przyuczany do pracy w kuźni. Nie każdy miał zdolności i pociąg do tego zawodu, ale znajomość tego fachu dawała możliwość stałego dochodu. Popyt na usługi kowalskie sprawiał, że w czasie wzmożonych prac polowych z całym dobytkiem i rodziną zabierali ze sobą prymitywny zestaw narzędzi i przenosili się sezonowo do innych wsi. Kowal ustawiał wtedy niewielkie kowadło na drewnianym klocu, a niewielkim miechem ruszała jego żona lub córka. Bywało, że kuli prawie na ziemi na kucąco, taki sposób kucia przynieśli ze sobą z Bałkan. Miejscowa ludność chętnie dawała przyzwolenie na osiedlenie się rodziny kowala gdzieś na skraju, wsi najczęściej na terenach zalewowych. Kowal był im potrzebny. Po pewnym czasie w miejscu tym osiedlali się inni członkowie rodziny i w ten sposób tworzyły się osady. Bywało również tak, że kowal trafiał do osady romskiej, gdzie nie było kowala i tam się osiedlał. W zasadzie w każdej osadzie romskiej był kowal. Świadczyli usługi dla miejscowej ludności, zajmując się naprawami i wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętu i narzędzi niezbędnych w gospodarstwie i rolnictwie. Posiadali niezwykłe umiejętności i prymitywnymi narzędziami potrafili robić różne przedmioty. Od prostych gwoździ po sprzęt rolniczy, taki jak pług, czy stylizowane okucia drzwi, ramy, bramy (dziś nazwalibyśmy to kowalstwem artystycznym). W zasadzie wytwarzali to, o co prosili potencjalni klienci. Potrzebny węgiel wypali z drzewa. Zazwyczaj Romowie mieli własne, skromne kuźnie stojące obok domostw, a czasami za kuźnie służyła im sień własnego domu. Zdarzało się, że najmowali się do prac polowych u gospodarzy. Niejednokrotnie cygański kowal był skrzypkiem i po pracy w kuźni zarabiał grając na weselach bądź przygrywał kuracjuszom. Zdarzało sie, że zdolnych cygańskich muzykantów werbowano do góralskich kapel. To na dworach, m.in. Marsów w Limanowej, najpiękniejsze utwory grali właśnie Romowie. Ks. Tischner wspominał, że jego matka do końca życia miała w uszach melodie cygańskiej kapeli, która przygrywała na jej weselu w Łopusznej. Byli cenieni za posiadane talenty muzyczne, mówiono o nich, że są świetnymi muzykami. Romscy kowale odbywali przymusową służbę w wojsku Austro-Węgierskim, gdzie wykorzystywano ich umiejętności kowalskie, muzyczne. Często zajmowali stanowiska podkuwaczy koni.

Rodzinne historie

Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z dzieciństwa, coś co szczególnie zostaje w pamięci. Ja takich wspomnień mam wiele, przypominam sobie osoby, zdarzenia, dzieciństwo i czas beztroski. Takim wspomnieniem jest kuźnia w Szczawnicy, skąd pochodziła moja mama. Właścicielem kuźni był brat mojej babci, śp. pamięci Augustyn Mirga, kowal ze Szczawnicy z Szlachtowej. Wujek był wysokim, dobrze zbutowanym mężczyzną o gołębim sercu. Kiedy ja tam przyjeżdżałam, wujek już nie pracował w kuźni. Dla mnie, dziecka z miasta, kuźnia była miejscem niezwykłym. Wiele razy bawiliśmy się w niej z dziećmi z osady, poza tym wujek hodował tam króliki no i był prawdziwy biały owczarek górski. Po wielu latach wróciłam do tego miejsca, nic już nie jest takie jak było. Nie ma już domu mojego dziadka, nie ma kuźni, a dom wujka Gustka czeka rozbiórka. W tym miejscu stanie nowy dom kuzyna.

Rodzina mojego taty ze strony dziadka pochodzi z Jurgowa. To znana rodzina, w której były tradycje kowalskie. Ostatnim kowalem który pracował w kuźni w Jurgowie był Walenty Gil. Istnieje tradycja ustna, że romscy kowale do Jurgowa zostali sprowadzeni do pracy przy remoncie kościoła. Osiedlili się na niewielkim kawałku ziemi nad rzeką Białka. Ziemia została im przekazana przez proboszcza i pochodziła z części przynależącej do parafii. Pewne jest, że w księgach parafialnych w XVIII pojawia się nazwisko Mirga i wzmianka o romskich kowalach wyrabiających gwoździe przy okazji remontu kościoła.

Po rozmowach z rodziną bliższą i dalszą okazało się, że bardzo wielu Romów Górskich zajmowało się kowalstwem. Zawsze o tym wiedziałam, ale nie zdawałam sobie sprawy, że ten zawód wykonywany był przez Romów tak powszechnie i wraz z muzykowaniem był głównym źródłem ich utrzymania. Postanowiłam przyjrzeć się temu tematowi bliżej. Przeczytałam pracę Adama Bartosza „Gospodarowanie Cyganów na polskim Spiszu”. Rozmawiałam z Romami na Spiszu, w Krośnie, i wyłonił się obraz kowali mistrzów w swoim fachu. No cóż, Romowie są skromni i nie chwalą się swoimi dokonaniami. Zobaczyłam przedmioty, które wykonywali, dowiedziałam się jak wyglądał cały proces kucia i jaką należało mieć wiedzę, jak ciężka to była praca i jaka była odpowiedzialna. Wnukowie, synowie kowali, opowiadali jak pomagali w kuźni, jak wyglądały ich stosunki sąsiedzkie z Gadźiami. Do dziś, choć kowali romskich już nie ma (przynajmniej po polskiej stronie Karpat), pozostały po nich efekty ich pracy w postaci żelaznych okuć drewnianych kościołów (m.in. zawiasy, klamki), krzyży przydrożnych i cmentarnych, czy bramy cmentarnej w Jurgowie wykutej w 1954 r. przez Walentego Gila, jednego z wielu wybitnych romskich kowali. Pozostała również spora ilość wykonanych przez nich jeszcze całkiem niedawno narzędzi do prac polowych i domowych, które były lub są w użyciu niemal w każdym górskim gospodarstwie.

To było niesamowite przeżycie. To bardzo ważny element kultury i tożsamości romskiej dziś prawie zapomniany. Kowalstwo to też swojego rodzaju „lodołamacz” łamiący stereotypy o Romach, mówiący o Romach rzemieślnikach, o ich fachowości i ciężkiej pracy. Postanowiłam, że z szacunku do Romskich kowali nie mogę tego tak po prostu zostawić. Życie się tak potoczyło, że powstał film dokumentalny „Byli kowale, byli. Romscy kowale na Spiszu”. Film jest dostępny na kanale YouTube.

Film powstał w ramach projektu Kowalstwo na Spiszu – niematerialne dziedzictwo Romów, którego twórcą jest Fundacja Dobra Wola a sfinansowany została w ramach programu Narodowego Instytutu Dziedzictwa – Wspólnie dla Dziedzictwa. Scenariusz filmu powstał w oparciu o pracę Adama Bartosza „Gospodarowanie Cyganów na polskim Spiszu”. Nie mogę nie wspomnieć o pięknej muzyce, której twórcami jest grupa młodych Romów z Anglii z Leeds Cikno Studio, BRAWO.

Choć Romskich kowali już nie ma – przynajmniej po polskiej stronie Karpat – i ślad po nich ginie, to jednak nie zapominajmy, że byli. Wszystkim, którzy wzięli udział w filmie, pracowali przy nim, wspierali mnie, pomogli, aby ten obraz mógł powstać, bardzo dziękuję. Czytelników „Romano Atmo” gorąco zachęcam do obejrzenia filmu.

Monika Szewczyk

Artykuł ukazał się w Romano Atmo nr 81



 
     Pokrewne linki
· Więcej o News
· Napisane przez admin_zrp


Najczęściej czytany artykuł o News:
Skandal w Szczecinku


     Oceny artykułu
Wynik głosowania: 5
Głosów: 1


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


     Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku






W latach 2007-2013 strona ZRP 
była realizowana dzięki dotacji przyznanej przez Ministra Administracji i Cyfryzacji
w ramach realizacji Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce






Związek Romów Polskich
       www.romowie.com

Pierwszy romski portal w Polsce oparty o PHPNuke.
All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2006 by: Webmaster and Admin_ZRP.

PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.12 sekund